czwartek, 30 lipca 2015

LissanaxMirajane - Wyznanie

Łon-Szota dedykuję Rin. Przepraszam za zjebanie po całości, ale coś nie mogłam tego napisać. Przepraszam. To chyba najgorsze Yuri jakie wyszło spod mojej ręki. </3
!WARNING! YURI, +18

~~~~~~

               Nerwowo chodziła po domu, nie bardzo wiedząc, co ma robić. Dzisiaj chciała wyjawić swój sekret, który trzymała głęboko w sobie. Nikt o tym nie wiedział. Nikomu o tym nie mówiła. Bała się tego. I wstydziła. Ale wiedziała, że pewnego dnia musi to z siebie wydusić. Jeśli tego nie zrobi, to w końcu wybuchnie. Od środka. A osoba, w której się kocha znajdzie kogoś innego. W końcu ma tylu mężczyzn do wyboru! Jest Laxus, który ewidentnie coś do niej czuje, jest kręcący się wokół niej Freed, nawet Bickslow! No dobra, może z tym ostatnim lekko przesadza, ale to nie jej wina. Po prostu się boi, że ktoś jej ją zabierze. A wtedy Lissana nie będzie się powstrzymywać. W końcu żywi to uczucie już dość długo i nie wybaczy sobie, jeśli coś pójdzie nie po jej myśli. A tak może się stać. W końcu już dość długo zwleka, by jej wynać to uczucie.
               Tak, dobrze słyszycie (a raczej czytacie). Lissana jest lesbijką. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zakochała się w swojej siostrze. Taaak, to złe. Bardzo złe. No ale co poradzić? Zawsze miała z nią dobre kontakty. Lepsze niż z Elfmanem, czy kimkolwiek innym. W końcu to Mira ją wychowywała i nauczyła wszystkiego, począwszy od czytania, a kończąc na rzeczach związanych z miesiączką. Dlatego tak bardzo ją kocha.
               Zobaczyła to miesiąc po swoich ‘zmartwychwstaniu’. Nie mogła się za bardzo odnaleźć w tym świecie. W końcu w Edolas było całkowicie inaczej. To właśnie Mira pomagała jej się z tym oswoić. Opowiadała, tłumaczyła i obydwie miały przy tym masę śmiechu. Jeszcze wtedy myślała, że kocha Natsu. Ale to uczucie zaczęło powoli zanikać. Już nie chciała, by był jej mężem, nie zależało jej na tym, żeby ją zauważył. Tak naprawdę przestała go zauważać. Zamiast tego ktoś inny zagościł w jej sercu. Była to piękna kobieta, o jakże cudnym uśmiechu oraz wspaniałym charakterze. Mimo to Lissana dostrzegała tą kruchość w jej byciu. Doskonale wiedziała, że niektóre rzeczy ranią jej siostrzyczkę. I to bardzo. Chciała trzymać ją od nich jak najdalej, jedna nie było to takie proste. Wielu ludzi chciało ją skrzywdzić. A tego tolerować nie mogła. Cudem znosiła cierpienia jej siostry. Dla nie samej było to o wiele cięższe.
               Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi.  Instynktownie spojrzała w tamtą stronę, po chwili lekko się uśmiechając. To Mirajane wróciła z zakupów. W końcu mogła jej powiedzieć to, co od dawna powiedzieć chciała. Chociaż na samą myśl jej żołądek nieprzyjemnie się ściskał, a nerwy pożerały zdrowy rozsądek. Przeszła przez cały pokój dzienny, by dojść do korytarza, gdzie zastała mirę. Nie sądziła jednak, że będzie ona w tak opłakanym stanie.
               Po policzkach dziewczyny stale spływały łzy, które nieudolnie próbowała zetrzeć. Pomimo tego, że wciąż trzymała siatki, próbowała zdjąć kurtkę i buty jednocześnie. Do tego cała drżała i miała problemy ze złapaniem porządnego oddechu. Lissaną wstrząsnął ten widok. Nie miała pojęcia co się stało jej ukochanej siostrzyczce. Podeszła do niej, biorąc siatki. Dziewczyna nawet tego nie zauważyła. Wciąż zmartwiona, z szybko bijącym sercem, odłożyła zakupy do kuchni. Po chwili znów była obok Miry, która już nawet nie walczyła z ciuchami, tylko usiadła bezradnie na progu. Chciała się odezwać. Ale z drugiej strony strach zżerał ją od środka. Co się stało? Dlaczego ona była w aż tak złym stanie? Zacisnęła usta w wąską linię, po czym kucnęła przed nią. Przez chwilę po prostu patrzyła. Dopiero po jakimś czasie, z lekkim wahaniem, położyła dłoń na jej ramieniu. Dziewczyna drgnęła, po czym załzawionymi oczami spojrzała na nią. Zacisnęła powieki, po czym przytuliła się do niej.
Na początku Lissana nie wiedziała co robić. Ten szloch ją dobijał, a drżenie ciała wciąż niepokoiło. Zagryzła dolną wargę, po czym ją niepewnie objęła. Co teraz? Powinna ściągnąć z niej kurtkę oraz buty a potem zanieść do pokoju? Czy raczej posiedzieć tu z nią i poczekać aż się uspokoi? A może spróbować z niej wydusić co się stało, by zacząć pocieszać? Ugh, dlaczego gdy ma powiedzieć, że ją kocha, ona jest w takim stanie?! Westchnęła cicho, po czym lekko ją od siebie odsunęła. Dziewczyna wbiła w nią smutne, wciąż łzawiący oczy, przez co Lissana czuła, że jej serce właśnie się rozpada. Zacisnęła zęby na dolnej wardze, starając się nie patrzeć na tą ponury niebieski, po czym zaczęła powoli z niej ściągać kurtkę. Wciąż oszołomiona Mira próbowała jej jakoś pomóc, co jednak pogarszało sprawę. Kiedy w końcu udało się ściągnąć z niej niepotrzebne rzeczy, złapała ją za ramię i zaczęła ciągnąć w stronę kuchni. Tam posadziła na krześle, a sama zaczęła parzyć herbatę. Kiedy zalała wrzątkiem dwa kubki, siadła obok swojej siostry, podając jej jedno naczynie. Mirajane zdążyła się już uspokoić, co było dużym plusem. Teraz tylko czekać na jakiekolwiek wyjaśnienia.
Przez chwilę panowała cisza, którą przerywało tylko siorbanie. Pomimo ciekawości, dziewczyna nie naciskała. Wiedziała, że to może być coś trudnego do rozmowy. Dlatego czekała, pomimo, że z każdą chwilą czuła się coraz gorzej. Co się stało? Dlaczego Mira płakała? Stało się coś poważnego? A może to jej wina? W końcu wszystko było możliwe.
- Jestem bezużyteczna, prawda Lissana? – zapytała w końcu, wlepiając wzrok w swój napój. Drugą dziewczynę wręcz zatkało.
- Nie jesteś siostrzyczko! – odpowiedziała lekko głośniej niż chciała. – Jesteś silna. Silniejsza ode mnie. Od większości magów. Nie jesteś bezużyteczna. I nigdy nie byłaś. – powiedziała już spokojniej, uparcie patrząc na dziewczynę.
- Ale on powiedział, że jestem… - wyszeptała lekko drżącym głosem, po czym popatrzyła na nią załzawionymi oczami. -… i że nie zasługuję na miłość. – Lissana szerzej otworzyła oczy. Poczuła wielką chęć mordu do tego, kto to powiedział. – W końcu kto by pokochał takiego demona…? – jej głos się załamał, a po policzkach znów zaczęły spływać łzy. Druga z dziewczyn gwałtownie odłożyła kubek na stół. Nie, tak nie może być. Nikt nie ma prawa tak mówić Mirze. Nikt.
- Ja. – powiedziała, patrząc w jej oczy. Dziewczyna zamrugała zaskoczona. – Ja pokochałam takiego demona. O pięknym uśmiechu, błyszczących oczach i wspaniałym charakterze. – delikatnie się uśmiechnęła, po czym niewiele myśląc wpiła się w jej wargi. W końcu i tak raczej nie miała nic do stracenia. Mirajane z szoku wypuściła swój kubek. Ten spadł, wylewając z siebie herbatę, jednak się nie tłukąc. Nie miała pojęcia co o tym myśleć. Kiedy Lissana miała już się odsuwać, ona odwzajemniła pocałunek, nawet go pogłębiając. Zarzuciła ręce na szyję swojej siostry, przyciągając ją do siebie.
Lissanę to zmurowało. Mimo wszystko w środku poczuła nieopisane szczęście, przez które czuła się, jakby mogła odlecieć. Uśmiechnęła się, kładąc dłonie na talii Miry.
To wszystko działo się tak szybko, że ledwo to pamiętała. Nagle straciła bluzkę, a jej starsza siostra posłała jej tylko drapieżny uśmiech. Tuż po tym ona straciła swoją sukienkę, która wylądowała w drzwiach. Sama nie wiedziała, że tak daleko ją dorzuci. Jako że ich obecne miejsce przy stole nie było za wygodne, to podniosła Mirę i posadziła ją na stole. Ich pocałunki przerodziły się w bardziej namiętne niż którakolwiek mogłaby to sobie wyobrazić. Sama nawet nie wiedziała kiedy oderwała się od tych pysznych warg, by zejść na szyję dziewczyny, obcałować jej obojczyki, a potem przyssać się do sutków. Pamiętała, że na początku Mira miała jakieś opory przed wypuszczaniem z gardła jęków, jednak to przeszło, gdy zaczęła delikatnie masować jej łechtaczkę przez materiał majtek. Wtedy te piękne dźwięki, które były dla niej muzyką dla uszu zaczęły wychodzić z jej ust. To było coś jak nagroda. Tylko miało się po niej większą satysfakcję.
Potem poszła na całość. Zdjęła ze swojej siostry ostatnią część bielizny, po czym wróciła do jej ust. Przez chwilę zamknęła je w namiętnym pocałunku, delektując się ich smakiem. Ręką szczypała jej sutka, a drugą trzymała na udzie, lekko je masując. Kiedy z ust Miry wyszło ciche „błagam”, przystąpiła do działania. Rozszerzyła jej uda, po czym klęknęła. Na szczęście blat nie należał do wysokich, więc to jej nie przeszkadzało. Na początku muskała wierzchem języka jej łechtaczkę, wsłuchując się w jęki. Widząc jednak, że dziewczyna jest już naprawdę mokra, postanowiła dać z siebie wszystko. Penetrowała ją, skupiając się na tym magicznym punkcie g, który był najwrażliwszym na pieszczoty miejscem. Robiła wszystko, by Mirze było jak najlepiej. A ręce ściskające włosy jej włosy tylko ją utwierdziły, że tak jest. I ją to cieszyło. W końcu o to chodziło.

Nie liczyła, ile obydwie miały orgazmów. Było ich jednak dużo. Można by powiedzieć, że aż za dużo. Najlepsze jednak było to, że jej marzenie się spełniło: zasnęła wtulona w nagą Mirę. Obydwie ociekały potem. Ale obydwie były też szczęśliwe.

~~~~~~

Tak jak pisałam na początku: nie jestem z tego ani trochę zadowolona. Mam nadzieję, że następny one-shot wyjdzie lepiej. I będę go pisać krócej, bo tego męczyłam jakieś pięć godzin (z przerwami of course). 
Nawet go nie sprawdzałam, więc błędów jest pewnie od cholery. Jak coś zauważycie to napiszcie.